Jak analityka danych zrewolucjonizowała NBA?

Jak analityka danych zrewolucjonizowała NBA?

W początkach koszykówki zbieranie danych i ich analiza była marginalna. Nie wierzono, że tabele i wykresy mogą w jakikolwiek sposób przełożyć się grę. Dziś, gdy analiza danych jest na porządku dziennym wykorzystywana w praktycznie każdym sporcie, brzmi to niedorzecznie. Mimo że analizy w NBA nie są aż tak zaawansowane, jak w MLB, gdzie osiągają poziom abstrakcyjny (powstał na ten temat nawet film z Bradem Pittem „Moneyball”) to i tak, wszystkie 30 drużyn inwestuje duże środki w tę dziedzinę, szukając przewag nad przeciwnikiem.

Historia analizy danych w NBA

Oczywiście, nie jest prawdą, że w najlepszej koszykarskiej lidze świata analityka nie była w ogóle obecna. Zespoły korzystały z danych analitycznych, jednak te były dość podstawowe. Zawsze gromadzono informacje o punktach, zbiórkach i asystach poszczególnych zawodników. Ten stan trwał do lat 90-tych. Problemem, z jakim się mierzono wówczas, był brak zdolności do mierzenia wpływu poszczególnych zawodników na siebie. W przeciwieństwie do baseballu, który ze względu na swoją specyfikę (powtarzalność i brak zmiennych) był łatwy do analizy.

Rewolucja z Video Trackingiem

Za przełom w analizie danych w NBA większość ludzi wskazuje wprowadzenie Video Trackingu. Pomysł zaczerpnięto z europejskiej piłki i okazał się absolutną rewolucją, zaczęto mówić, że nadał „trzeci wymiar” dotychczasowym danym. Określanie pozycji każdego z zawodników w każdym momencie gry w tym samym czasie pozwoliła na planowanie taktyczne na nieznanym dotychczas poziomie.

Na początku tylko kilka zespołów zainwestowało w tę technologię. Dopiero w sezonie 2013-2014 władze ligi wprowadziły SportsVu (tak nazwano narzędzie) na każdą halę w NBA. Jest to system kamer, który zbiera dane 25 razy na sekundę i cały czas monitoruje piłkę oraz każdego zawodnika na boisku. Dostarczając za pomocą oprogramowania i zaawansowanych algorytmów danych, na temat pozycji piłki oraz każdego z graczy w czasie rzeczywistym.

Obecnie zespoły mogą korzystać z analityki wideo nie tylko w celu określenia właściwej pozycji zawodników, ale nawet weryfikować ich parametry zdrowotne i to nie tylko podczas meczów, ale również na treningach.

Ile lat potrzeba, żeby się przekonać, że 3 jest większe niż 2?

Każdy, kto ogląda NBA od lat, zauważył rewolucję, która nastąpiła w ostatnich latach w kwestii metod zdobywania punktów.
Dawno minęły czasy, kiedy drużyny NBA rozgrywały piłkę przez wysokiego centra stojącego pod koszem. Dziś drużyny dużo częściej podejmują próby rzutów za 3 punkty, a zawodnik, który tego nie robi, jest dziś na wymarciu. Jak rozpoczęła się ta rewolucja? Wszystko sprowadza się do analizy danych.

Trzypunktowa linia zadebiutowała w 1979 r., ale na początku wielu postrzegało ją jako bardziej jako ciekawostkę niż szansę na uzyskanie przewagi. Larry Bird, często określany jako jeden z najlepszych trzypunktowych strzelców swojego pokolenia w sezonie 1985–1986 wygrał w rankingu rzutów za trzy punkty. Jego wynik? 82 wykonane rzuty w 82 grach. Ten wynik w poprzednim sezonie nie dałby mu wyniku nawet… w pierwszej setce! To pokazuje skalę rewolucji.

Analizy wykazały, że zdobycie dodatkowego punktu za strzał z dużej odległości jest warte ryzyka, o ile gracz rzuca wystarczająco skutecznie.
Dla podstawowego przykładu 50% strzelec z dwupunktowego zasięgu potrzebuje tylko 33% skuteczności z zasięgu trzypunktowego, aby osiągnąć ten sam efekt na tablicy wyników. Trójpunktowa obrona nie tylko rozciąga się, ale także otwiera dla szybkich i zwinnych graczy ścieżki pod kosz. Bez wielkiego centra czekającego w polu znacznie łatwiej jest organizować różnorodne i szybkie akcje ofensywne.

Jak najlepsze zespoły w NBA wykorzystały analizę danych?

W ostatniej dekadzie trzy drużyny zdominowały NBA: San Antonio Spurs, Golden State Warriors i… ten zespół, w którym aktualnie grał LeBron James. Wszystkie wykorzystały analizy, aby generować przewagi nad przeciwnikami.

San Antonio Spurs, nieustannie są w ruchu i raz za razem otwierają sobie trzypunktowe pozycje nie tylko dla swoich gwiazd, ale także dla szeregowych graczy. Byli także jedną z pierwszych drużyn, które miały wielozadaniowych obrońców, którzy mogli płynnie wymieniać się pozycjami.

Zarówno Miami Heat, jak i Cleveland Cavaliers zrozumieli, że mają w u siebie zawodnika, który rodzi się raz na pokolenie – LeBrona Jamesa. Jednak, jeśli jest jedna rzecz, w której jest on zaledwie przeciętny, to są to właśnie rzuty za 3. To, co robi jednak bardzo dobrze, to tworzenie sytuacji dla innych i ściąganie uwagi przeciwnika przy jednocześnie dobrym przeglądzie pola i zdolności podawania do wolnego zawodnika, więc zapewnianie mu w „okolicy” strzelca do rzutów za 3 było świetną taktyką.

W grze Golden State Warriors naprawdę zmianę widać było gołym okiem. Liczba prób rzutów za 3 w każdym meczu mistrzowskiego rajdu była gigantyczna. W połączeniu z długim utrzymywaniem się przy piłce i ciągłej wymianie podań była to trudna do zatrzymania machina. Mając przy tym jednocześnie na parkiecie tak wybitnych rzucających, jak Stephen Curry, Klay Thompson i Kevin Durant byli niedoścignieni.

Dziś, każdy zespół ma sztab analityków danych, którzy nieustannie szukają nowych sposobów na uzyskanie przewagi. Nie tylko na boisku, ale również w kwestiach zdrowia i odżywiania. Z ilością danych większą niż kiedykolwiek wcześniej szukają w nich odpowiedzi na każdą niewiadomą, z jaką zetkną się w drużynie lub podczas meczu.

Podobało się? Pokaż znajomym
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments